Grini

W gminie Bærum w aglomeracji stołecznej, na północny zachód od Oslo znajduje się dziś Ila fengsel og forvaringsanstalt. Jest to ważny ośrodek penitencjarny i resocjalizacyjny dla mężczyzn, który funkcjonuje pod frapującym mottem trygghet gjennom endring – bezpieczeństwo dzięki pamięci. Więzienie dla sprawców najcięższych przestępstw wymagających szczególnej obserwacji i odosobnienia – znalazł się wśród nich Anders Breivik – zajmuje miejsce dawnego obozu hitlerowskiego (norw. Grini fangeleir, niem. Polizeihäftlingslager Grini), istniejącego od jesieni 1941 do maja 1945 roku. Grini nie stanowiło obozu koncentracyjnego z prawdziwego zdarzenia, ile raczej rodzaj ośrodka internowania dla wrogów politycznych i wszelkiego podejrzanego elementu, obcokrajowców nie wyłączając.

Norwegia w kwietniu 1940 roku znalazła się pod hitlerowską okupacją. Większa część społeczeństwa popierała działania patriotycznie nastawionego ruchu oporu (Hjemmefronten), uznającego nadal władztwo króla (na emigracji w Wielkiej Brytanii). Nie da się jednak ukryć faktu, że niemała grupa Norwegów (w tym m. in. Knut Hamsun, wybitny pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla) wstąpiła na drogę kolaboracji, a także posłuszeństwa wobec marionetkowych rządów Vidkuna Quislinga, rojącego sobie poczesne miejsce dla Norwegii po zakończeniu wygranej przez Trzecią Rzeszę wojny w projekcie wielkiego germańskiego państwa. Niehumanitarne podejście do nordyków z Norwegii na ich ziemi byłoby dla nazistów istotnym zgrzytem ideologicznym. Obciążonych najcięższymi zarzutami norweskich opozycjonistów przewożono więc do obozów w Europie kontynentalnej. Pozostali mogli liczyć na całkiem łagodne traktowanie, zwłaszcza w porównaniu z potwornymi kacetami w Oświęcimiu, Teresinie (w Czechach) czy Bergen-Belsen (w Saksonii).

W kraju pozostał naród norweski oko w oko z podwójnym wrogiem: Niemcami i Quislingiem, okupantem i własnymi zdrajcami. Potoczyła się bezpardonowa walka pomiędzy zdrową częścią społeczeństwa, obejmującą 95 procent Norwegów, a rodzimymi nazistami. Walka moralnego bojkotu. Spokojny, flegmatyczny Norweg nie znał uczucia zacietrzewionej nienawiści polityczno-narodowej do czasu tej wojny. Teraz nauczył się. […] Po roku Norweski Ruch Oporu jest siłą nie do pogardzenia, dysponuje świetnie zorganizowaną siłą komórek, obfitą prasą i bogatym ekwipunkiem. Niedostępność kryjówek górskich jest nieocenioną pomocą w walce. Całe bazy zaopatrzenia i operacyjne mogą kryć się, nieosiągalne dla gestapo i quislingowskiej Statspoliti, w skalistych bezdrożnych fiordach i niezbadanych lasach Alp Skandynawskich. […] Wędrują młodzi Norwedzy za druty Grini z coraz większą wprawą, czując się w politycznym więzieniu, jakby mieli przodków kształconych w Syberyjskiej Katordze.

(Hotel Ansgar z tomu Hotel Ansgar i inne opowiadania)

Ja w 1944 przebywałem jakiś czas w obozie koncentracyjnym w Grini, w Norwegii, nieopodal Oslo: nie można było zakładu tego porównać z Dachau czy Oświęcimiem, klimat w nim był łagodniejszy, mimo że o tyle bardziej na północ, albo właśnie dlatego, ale zawsze był to hitlerowski obóz koncentracyjny, gdzie ludzie starali się przeżyć na obierzynach kartoflanych, chodzili w szmatach i umierali na apelach. […] W baraku byli różni przedwojenni notable i aktualne chluby norweskiego społeczeństwa, intelektualiści o znanych nazwiskach i politycy, którzy po wojnie zrobili rozgłośne kariery […].

(Dziennik 1954)

Trudno to było nerwowo wytrzymać. I to, że oni się tam bili, i tę tragiczną, rogatą Warszawiankę z radiostacji powstańczej „Błyskawica”. Musiałem coś uczynić, zrobić coś za wszelką cenę, nawet jakieś głupstwo, aby iść noga w nogę i ramię w ramię z Warszawą. Z jej wzruszającym, szlachetnym głupstwem.

Toteż, gdy przyszedł dla całej naszej ekipy rozkaz okrętowania się na pewien frachtowiec idący do Kirkenes, zawiadomiłem odpowiednie ośrodki norweskiego ruchu oporu, że urywam się z pokładu.

Głupio i niepotrzebnie, ale nie czas tu wyjaśniać, dlaczego głupio i dlaczego niepotrzebnie. Właśnie kiedy szedłem na jedno z umówionych spotkań, zaraz po zniknięciu ze statku zostałem aresztowany na głównej ulicy stolicy Norwegii i przewieziony do słynnego obozu koncentracyjnego Grini pod Oslo.

(„Błyskawicę” słychać w Oslofjordzie z tomu Hotel Ansgar i inne opowiadania)

Już wydawało się, że pobyt Leopolda Tyrmanda w Grini trzeba będzie zaliczyć do faktów niepewnych, z pogranicza autobiografii i kreacji literackiej. Urodzony w 1928 roku Rolf Olaf Haavik, były więzień (ukarany jako nastolatek za zbudowanie nadajnika radiowego), dziś przewodnik-wolontariusz po miejscowym muzeum (Grini-museet Bærum), na podstawie dostępnych sobie spisów stwierdził, że Leopold Tyrmand nie przebywał nigdy w nazistowskim obozie w Norwegii (wymiana korespondencji z Włodzimierzem Pesselem w maju 2016 roku).

Wszelako na co innego wskazuje źródło, które ukazało się drukiem w Oslo zaraz po wojnie: Norsk Fangeleksikon. Grinifangene z 1946 roku. Podług tego leksykonu, Leopold Tyrmann (sic!) zarejestrowany został w Grini Fangleir pod numerem 13767. Jako student z Wilna, urodzony 16 maja 1920 roku – to prawdziwa data przyjścia na świat Tyrmanda. Zaaresztowano go 12 września 1944 roku i tego samego dnia przetransportowano do obozu, w którym przebywał nieco ponad dwa miesiące, do 18 listopada 1944 roku. Widać tu zatem zgodność z przeżyciami narratora opowiadania „Błyskawicę” słychać w Oslofjordzie: musiał on znieść utkwienie za drutem kolczastym we względnie bezpiecznej Norwegii, podczas gdy jego ukochane miasto Warszawa właśnie wykrwawiało się na barykadach i pod niemieckim ostrzałem i bombardowaniem; kapitulacja Warszawy po Powstaniu Warszawskim nastąpiła 3 października 1944 roku. W odróżnieniu jednak od bohatera Hotelu Ansgar internowany został Tyrmand pod własnym nazwiskiem, z drobnym tylko zniekształceniem pisowni, podczas gdy narrator z przygodowo-awanturniczego tekstu przebierał w cudzoziemskich tożsamościach: Olgierd Kieński, Algirdas Kieńskaus, Sewton Claire.

Nie można nazbyt zawierzać kreacji opartej na założeniu, że autor żydowskiej krwi ujście bez szwanku z wojennej zawieruchy zawdzięczał zręcznemu posługiwaniu się fałszywymi personaliami i przymierzać szablonu fabuły do biografii. Niestety, Norsk Fangeleksikon z korzyścią dla legendy Tyrmanda nie objaśnia przyczyny, z jakiej został on zaaresztowany w okupowanym nordyckim kraju (inne nazwiska opatrzono stosownymi komentarzami: „wrogie zachowanie wobec Niemiec”, „podejrzenie o sabotaż” itd.). Jeśli sugerować się tylko literaturą, Tyrmand-Tyrmann zaangażował się w działania norweskiego ruchu oporu.

Ostatni apel w obozie w Grini 8 maja 1945 roku. Digitalmuseum.no, 1845 r. (Creative Commons CC-BY-SA).

(WKP)